+1
branżę elektronicznej rozrywki czeka długa i intensywna bonanz
Podobno gry to rozrywka dla pryszczatych nastolatków, podobno gry to przemoc i samo „ZUO”. Podobno gracze to osoby nie mające własnego życia, samolubni i egoistyczni odmieńcy. Gdyby tak było, taka forma rozrywki nigdy nie wyszłaby poza getto. Ale jest inaczej…
Przez ostatnie kilka lat gry komputerowe przebojem weszły na salony i nie są dzisiaj niczym wstydliwym. Od dawna już ścigały się z przemysłem filmowym, a obecnie wysunęły się na prowadzeniu pod względem przychodów (USA, Japonia czy kraje Europy Zachodniej). Gry i przemysł filmowy czerpią pomysły z siebie wzajemnie. Nie zawsze w sposób udany, ale nawiązania i zapożyczenia są coraz bardziej widoczne.








